kliencib2b.pl

LinkedIn Ads w Polsce: koszty, targetowanie i kiedy ma sens

Aktualizacja: · 7 min czytania

LinkedIn Ads koszty zaczynają się od kilkudziesięciu złotych za klik i kilkuset za leada, dlatego ten kanał spina się przy klientach wartych dziesiątki tysięcy, nie przy drobnicy. Polskie firmy podchodzą do LinkedIn Ads na dwa sposoby i oba bywają kosztowne. Jedne omijają go, bo jest drogi, i tracą dostęp do decydentów, których nie znajdą nigdzie indziej. Drugie wchodzą z nawykami z Facebooka, wydają 5 tysięcy zł na szeroką grupę i po miesiącu mają kilka przypadkowych kontaktów. Poniżej realne stawki, sposób targetowania, formaty, rachunek, który mówi, czy kanał spina się w Twojej firmie, i plan pierwszej kampanii.

Realne stawki: CPC, CPM, koszt leada

Stawki na LinkedIn zależą od grupy docelowej i formatu, ale w kampaniach kierowanych do polskich decydentów układają się w dość stałe przedziały:

  • CPC, czyli koszt kliknięcia: przy grupach decydentów zwykle kilkadziesiąt złotych. Kilkanaście złotych zdarza się w szerokich grupach niższych stanowisk.
  • CPM, czyli koszt tysiąca wyświetleń: zwykle 100 do 300 zł, czyli wielokrotnie więcej niż w Meta.
  • Koszt leada: najczęściej 300 do 800 zł z formularza Lead Gen, a przy ofertach wymagających rozmowy z zarządem ponad 1000 zł.

Wysokie stawki mają prostą przyczynę: reklamodawcy licytują o uwagę stosunkowo małej grupy ludzi, a platforma jest jedynym miejscem, gdzie da się ich wybrać po stanowisku i pracodawcy. Na koszt wpływają też minimalne stawki i minimalny budżet dzienny narzucane przez system, przez co kampanii nie da się prowadzić za kilkanaście złotych dziennie. Już z tych liczb widać, że LinkedIn nie jest kanałem do zbierania dużej liczby tanich kontaktów. To narzędzie do docierania do konkretnych ludzi w konkretnych firmach.

Targetowanie: stanowiska, firmy, branże

Siła LinkedIn leży w danych zawodowych, które użytkownicy sami wpisują w profilach. Kampanię można skierować po stanowisku (dyrektor finansowy, kierownik produkcji), po funkcji i szczeblu (zakupy, poziom dyrektorski), po branży i wielkości firmy, a także po konkretnych nazwach firm. Ostatnia opcja pozwala wgrać listę kont docelowych i wyświetlać reklamy tylko ich pracownikom, co jest podstawą pracy na zamkniętej liście klientów.

W Polsce trzeba uważać na wielkość grupy. Po nałożeniu trzech, czterech kryteriów zostaje czasem kilka tysięcy osób, a kampania potrzebuje co najmniej kilkunastu tysięcy, najlepiej 30 do 80 tysięcy, żeby system miał z czego wybierać. Zbyt wąska grupa oznacza wysokie stawki i szybkie zmęczenie reklamą. Sprawdza się targetowanie po funkcji i szczeblu zamiast po dokładnych nazwach stanowisk, bo te same role nazywają się w firmach różnie. Warto też wykluczyć własnych pracowników i konkurencję oraz wyłączyć rozszerzanie grupy odbiorców i sieć partnerską, które w pierwszym teście zaciemniają wynik.

Formaty: dokumenty, lead geny, wiadomości

Format reklamy decyduje o tym, co odbiorca dostaje w zamian za uwagę. W kampaniach B2B liczą się trzy, przy czym trzeci ma w Unii Europejskiej istotne ograniczenie:

  • Reklamy dokumentowe: raport, poradnik albo studium przypadku do przejrzenia bezpośrednio w serwisie, z formularzem odblokowującym całość. Dobrze działają na początku rozmowy, bo dają coś wartościowego przed prośbą o kontakt.
  • Formularze Lead Gen: formularz otwierany w serwisie, z danymi uzupełnionymi z profilu. Najprostsza droga do leada i zwykle najniższy koszt kontaktu na tej platformie.
  • Wiadomości sponsorowane: wiadomość w skrzynce odbiorcy, rozliczana za wysyłkę. Od 2022 roku LinkedIn nie dostarcza tego formatu użytkownikom w Unii Europejskiej, więc w kampaniach kierowanych do odbiorców w Polsce nie jest on dostępny. Przed planowaniem warto sprawdzić aktualny stan w panelu, a format brać pod uwagę przy kampaniach na rynki spoza Unii.

Niezależnie od formatu reklama na LinkedIn powinna oferować coś więcej niż prośbę o kontakt. Odbiorca jest w pracy, ma mało czasu i widzi dziesiątki podobnych komunikatów, więc reaguje na konkretną wiedzę: benchmark, kalkulację, opis wdrożenia w podobnej firmie. Zdjęcia ludzi i krótkie wideo z ekspertem działają zwykle lepiej niż grafiki produktowe. Błąd, który powtarza się najczęściej, to reklama kierująca na stronę główną firmy: przy kliknięciu za 30 zł każda wizyta bez jasnego następnego kroku jest stratą.

Kiedy LinkedIn Ads się spina: rachunek

O tym, czy kanał się opłaca, decyduje prosty rachunek. Załóżmy lead za 500 zł. Jeśli kwalifikację przechodzi 60 procent, lead kwalifikowany kosztuje około 830 zł. Jeśli umową kończy się co ósmy z nich, koszt pozyskania klienta wynosi około 6,7 tysiąca zł. Teraz zestaw to z marżą. Przy kliencie, który zostawia 60 tysięcy zł marży w pierwszym roku, koszt pozyskania to 11 procent i kanał jest bardzo zdrowy. Przy kliencie z marżą 12 tysięcy zł koszt przekracza połowę i kampania nie ma sensu.

Stąd praktyczna granica: LinkedIn Ads zaczyna się spinać, gdy marża z klienta w pierwszym roku przekracza 20 do 30 tysięcy zł albo gdy klient zostaje na lata i kupuje wielokrotnie. Poniżej tego progu te same pieniądze dadzą więcej w kanałach z tańszym leadem Meta Ads w B2B. Rachunek zmienia się też wtedy, gdy celem nie jest lead, tylko obecność przed zamkniętą listą kont, z którymi handlowcy już rozmawiają. Wtedy miarą nie jest koszt formularza, ale to, czy rozmowy z tymi firmami idą szybciej.

Jak nie przepalić pierwszego budżetu

Pierwsza kampania ma odpowiedzieć na jedno pytanie: ile kosztuje lead kwalifikowany w tej grupie. Pięć kroków, które pozwalają się tego dowiedzieć bez przepalenia budżetu:

  • Zdefiniuj jedną grupę po funkcji, szczeblu, branży i wielkości firmy, tak żeby liczyła kilkadziesiąt tysięcy osób.
  • Przygotuj jeden materiał, po który warto zostawić kontakt, i trzy lub cztery warianty reklamy z różnymi nagłówkami.
  • Użyj formularza Lead Gen z jednym pytaniem dodatkowym, a nie strony zewnętrznej. Na start chodzi o najprostszą drogę do kontaktu.
  • Ustaw ręczne stawki i wyłącz rozszerzanie grupy oraz sieć partnerską, żeby wiedzieć, za co płacisz.
  • Po dwóch tygodniach wyłącz najsłabsze reklamy, a po sześciu policz koszt leada kwalifikowanego i podejmij decyzję.

Budżet testu powinien wystarczyć na 15 do 20 leadów, czyli zwykle 8 do 12 tysięcy zł rozłożone na sześć tygodni. Mniejsza kwota daje pięć, sześć kontaktów, z których nie da się wyciągnąć żadnego wniosku. Kluczowe jest też to, co dzieje się po zgłoszeniu: lead za 500 zł, do którego nikt nie zadzwonił przez trzy dni, to jedna z najdroższych strat w marketingu. Jeżeli zamiast reklam rozważasz bezpośrednie wiadomości i maile do tej samej grupy, sprawdź najpierw zasady takiego kontaktu Bazy firm i cold outreach zgodnie z prawem.

Pomiar wpływu na pipeline

LinkedIn Ads rzadko domyka sprzedaż w pojedynkę. Częściej otwiera rozmowę, która kończy się umową po kilku miesiącach i kilku innych kontaktach, dlatego ocenianie go wyłącznie po koszcie formularza zaniża jego rolę. Potrzebne są trzy poziomy pomiaru. Pierwszy: leady i ich koszt z panelu. Drugi: status każdego leada w CRM z zapisanym źródłem, żeby po kwartale policzyć, ile szans sprzedażowych i jakiej wartości powstało z kampanii.

Trzeci poziom to wpływ na konta, do których reklamy docierały: ile firm z listy docelowej weszło w rozmowy przed startem kampanii i po nim. Raporty demograficzne w panelu pokazują, pracownicy których firm i na jakich stanowiskach klikali w reklamy, co bywa cenną wskazówką dla handlowców. Osoby, które kliknęły i nie zostawiły kontaktu, warto objąć tańszym przypomnieniem w innych kanałach Remarketing B2B. Rozsądny horyzont oceny to kwartał, a przy długim cyklu sprzedaży pół roku. Decyzja po trzech tygodniach, oparta na samym koszcie leada, kończy się zwykle wyłączeniem kanału, zanim pierwsza rozmowa zdążyła dojść do oferty.

Najczęstsze pytania

Od jakiego budżetu zaczynać?
Od 8 do 12 tysięcy zł na sześciotygodniowy test jednej grupy. Poniżej 5 tysięcy zł kampania zbierze za mało leadów, żeby ocenić koszt i jakość.
Jaki koszt leada uznać za dobry?
Taki, przy którym koszt klienta nie przekracza jednej trzeciej marży z pierwszego roku. W większości kampanii do polskich decydentów dobrym wynikiem jest 300 do 500 zł za lead z formularza.
LinkedIn Ads czy aktywność organiczna?
Jedno wspiera drugie. Aktywność osobista właściciela i handlowców buduje zaufanie bez budżetu, ale wolno i w ograniczonym zasięgu. Reklamy dają skalę i dotarcie do osób spoza własnej sieci kontaktów. Przy małym budżecie lepiej zacząć od działań organicznych.
Jakie błędy popełniają firmy na start?
Zbyt wąska lub zbyt szeroka grupa, reklama prowadząca na stronę główną, brak materiału wartego kontaktu, włączone rozszerzanie grupy i ocena po dwóch tygodniach. Do tego wolny kontakt z leadami, które kosztowały kilkaset złotych.

Zastanawiasz się, czy LinkedIn Ads spina się przy Twojej wartości klienta? Zostaw kontakt albo zadzwoń: 739 985 758. Policzymy to na Twoich liczbach i wskażemy, jaką część budżetu warto tam skierować, a jaką do tańszych kanałów.

Powiązane artykuły

Zadzwoń i omów leady